1 lutego 2014

Napij się... wieloryba

A już myślałam, że mnie nic nie zaskoczy. Czytam zapiski z Japonii z pewnego "frajersko napisanego" bloga (KLIK) i myślę sobie - ależ oni mają pokręcone rzeczy na półkach. Smaki nie do pomyślenia. Co więcej, osobiście wygrałam czipsy o smaku pepsi (dziwne były!) i kit katy o smaku budyniu dyniowego.

Jednak okazuje się, że dziwactwa, i to większe niż opisywane przez mnie ostatnio (KLIK) są do nabycia w sieci sklepów monopolowych, a ja nawet o tym nie wiem.

Mowa oczywiście o piwe wielorybim
fot. mbl.is



Do produkcji tego kontrowersyjnego napitku (zwie się on Hvalabjór) używana jest miedzy innymi mączka ze zmielonych wielorybich kości. Nie piłam tego i nie zamierzam - nie jadam i nie pijam ssaków. Znajoma twierdzi, że wszystkie piwa z tego krajowego browaru są ohydne, a to w porównaniu z resztą jest najlepsze. Ma dymny posmak. Dziewczyna nie planuje ponownego zakupu.

Wokół piwa znowu dym - tym razem jeden z parlamentarzystów o wdzięcznym imieniu Mörður oczekuje (i słusznie) od Ministerstwa Rybołówstwa i Rolnictwa odpowiedzi na niewygodne pytania, np. jakim cudem firma, produkująca mączkę wielorybią, która nie ma licencji na produkcję artykułów spożywczych dla ludzi, może zaopatrywać browar w sproszkowane kości. Piwo już w pewnym momecie zostało uznane za nielegalne, ale wspomniane ministerstwo przywróciło je do obrotu. Bo tak. Wieści o tym "rarytasie" w butelce obiegły już świat i spowodowały oczywiście wzburzenie opinii publicznej. Mörður chciałby także wiedzieć, czy ktokolwiek zainteresował się zarówno kwestiami prawnymi, jak i zdrowotnymi przed wypuszczeniem piwa na rynek. Ja chyba też.

fot. dv.is
fot. ruv,is
Spróbowalibyście tego?


7 komentarzy:

  1. Bleee... nie wiem kto pije takie rzeczy :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy! Nie mają co wymyślać? :/

    OdpowiedzUsuń
  3. ło panie, kto to w ogóle kupuje? jacyś kolekcjonerzy chyba ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kukupją, kupuja, chociażby z samej ciekawości.

      Usuń
  4. A jednak skusiłam się żeby przeczytać.....I to był błąd, bo u mnie nawet wyobrażenie sobie jakiegoś smaku powoduje mdłości:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yhm, podejrzewam, bo mam to samo, choć nie jestem w ciąży ;)

      Usuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!