Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczelnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uczelnia. Pokaż wszystkie posty

11 stycznia 2014

Kwiatek przedszkolny

Kwiatowy Tatul relacjonuje mi swoje popołudnie.
- ... potem pojechałem odebrać Ignasia z przedszkola. Gdy wszedłem, z kwikiem przybiegła do mnie księżniczka. Chcesz zobaczyć? - tu wyjmuje telefon i pokazuje fotę.

Ponoć po chwili zorientował się, że księżniczka w zwiewnej sukience jest jego pierworodnym synem :-)

Co do mody przedszkolnej, panie pstryknęły Ignasiowi jeszcze inne zdjęcia (nie miałam niestety przyjemności widzeć tego na własne oczy, ale na wywiadówce niemal posikałam się ze śmiechu):

Igi wprawdzie zrezygnował ze stroju dalmatyńczyka, ale puchate buciki na obcasach były jego zdaniem doskonałym obuwiem do zabawy samochodami, ponoć fikał w nich pół dnia:

Dodam jeszcze, że ulubionymi bucikami jego najukochańszego wafla "Lobelta" (Roberta) są różowe balerinki całe z cekinów. Chciałabym ich widzieć w akcji. Jeden na obcasikach z piórkami, drugi w lśniących baletkach, a obaj zanoszą się gburowatym rechockiem, rozmawiając o kupie i bąkach :D

Jak ja lubię nasze przedszkole za to, że się dzieciaków nie ogranicza :)

8 września 2012

Uczelnia

Dzień I
Igi radośnie idzie "bawić się z dziećmi", ale pozytywne emocje opadają już w przedszkolu. Spotykam koleżankę ze studiów i jednocześnie mamę dziewczynki, która nie tylko była razem z Igim u naszej Niani-Wyspiarki. Malutka była również przez me dziecię wyraźnie adorowana, całowana oraz (hihi) karmiona. Gdy odchodzę podyskutować z Ważną Panią w naszej grupie, Igi zaczyna wyć. Miły Przedszkolanek (no bo jak? Pan przedszkolanka?!) koi empatycznie Ignasiowe rozterki. Wynik mierzony w czasie ma lepszy niż ja (choć piersi nie ma, więc myślałam, że wygram w sposobie kojenia rozterek...).  Ważna Pani w grupie mówi łagodnie, spokojnie, w tubylczym narzeczu (za moją zgodą). Wychodzę uspokojona miłym tembrem głosu oraz wewnętrznym przekonaniem, że skoro zakumałam całą rozmowę, mogę przenosić góry na Wyspie :) oraz ucieszona tym, że Igi będzie powierzony opiece tej osoby.

W moje objęcia wprost z objęć Miłego Przedszkolanka wpada lekko zasmarkane dziecię i dysponuje powrót do domu. Right now, mamoooo...

Igi polubił rodzynki. Rodzynki daje się tu dzieciom przedszkolnym jako słodycze. Przyjął. I one się przyjęły, bo nie wypluł. Po wyjściu zrobił mi małą awanturkę, że nie mam zapasu rodzynkowego w aucie.
Dzieci na Uczelni nie są przypisane do swej małej grupki i zawiadującego nią nauczyciela. Same wybierają sobie spośród wychowawców tego ulubionego, z którym czują się najbezpieczniej i po prostu z nim są.

3:0 dla Uczelni

Dzień II
Na wieść o pójściu do dzieci Igi reaguje pozytywnie. W przedszkolu nie jest źle, ale Igi nie oddala się ode mnie na więcej niż metr. Zagaduje do dzieci i wychowawców, prosi o rodzynki. Tymi rodzynkami chyba przedszkole ujęło go najbardziej. Nawet jego francuska narzeczona wzbudza mniej zainetresowania, niż ta słodka przekąska. Po godzinie Igunio zostaje na Uczelni beze mnie, jadę pozałatwiać istotne sprawy. Żegna mnie straszliwe wycie Kwiatka.
Wita - uśmiechnięty Zdzisinek z krokodylą łzą na brązowym policzku, usadowiony wygodnie na rękach u jednej z nauczycielek.