Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajobraz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krajobraz. Pokaż wszystkie posty

4 października 2014

Zdziwienie o poranku

Stormur, nasz o wiele bardziej wymagający niż stado kotów lub dziecko domownik, oddawał już mocz pod niebem roziskrzonym zorzą. A dziś... A dziś miał kłopot. Był tak podniecony, że zapomniał się wysikać.
Bo dziś u nas wygląda od rana tak:



Pierwsze spotkanie z końmi:

Sztorm omiata wzrokiem okolicę:


Oby pęcherz biedaka wytrzymał te zmiany :)

21 lipca 2014

Dookoła Wyspy - "poważne" ujęcia

Efekty Tatokwiatkowych pstryków, w kontraście do moich, komórkowych, takich, co nie przystoi, ale fajnie się je robi i spamuje fejsbuka. No, ale tak serio, co ja zrobię, jak mój facet ma aparat prawie przyrośnięty do oka? ;-) 

Woda jak z pocztówki znad Kamieńczyka (bardzo nie mój styl, no ale pozwólmy facetowi popełniać jego błędy) ;)

Nasz wehikuł, całkowita niezależność...




Tęczówka


Pole lawy. Miękkie jak z reklamy puszystych obwolut na klapę od sedesu.

I jak? Kto chętny do przyjazdu? :)

24 stycznia 2014

Czekamy na lato

Wyobrażacie sobie taki widok, gdy rano idziecie sprawdzić, czy są nowe listy w skrzynce?

Czasem krajobrazy są zwodnicze. Patrzysz - biało, myślisz - zima. A jednak nie! To słynna, piękna Błękitna Laguna, wspaniałe spa, umiejscowione pośród pola lawy:




To cudowne miejsce jest produktem ubocznym tego (KLIK).

Jakie wrażenia? 
Pozdrawiamy (jeszcze) zimowo!

14 stycznia 2014

Tak tu wcale nie jest...

Tak wcale tu nie jest... codziennie. Nie, nie mamy tu śniegu przez cały rok. Niestety nie wiemy też nigdy, czy święta będą białe. A szkoda. Zamiecie i sztormy też mi wiszą. Cofnij: nawet je lubię. Interpretacja wizualna poniżej.


I tak też wcale nie jest ciągle. To znaczy ciemno. I z drzewami. Bywa jasno i zazwyczaj jest łyso jak wzrokiem sięgnąć.
Dni, gdy słońce wschodziło o 11:23, a zachodziło o 15:28 już za nami. Za chwilę wszystkich przegonimy z tą jasnością! Juhuuu :)

12 stycznia 2014

Zima!

I to zima z wykrzyknikiem! A już się wkurzałam, zrobiło się ciepło, śnieg się roztopił, zostawiając po sobie grubą warstwę lodu wszędzie, ptaki zaczęły świrować całymi dniami, a ja odruchowo wypatrywałam pąków na drzewach. Na szczęście wszystko wróciło do normy.
Tym razem przedstawiam wszystkim widok z wioskowego pagórka.











 I Iguś zimowy, w kominie zrobionym przeze mnie:
A na zimowe poranki nie ma to jak gorąca, gęsta czekolada z bitą śmietaną w zaprzyjaźnionej kawiarni!

18 listopada 2013

Skumbrie w tomacie, serca w brokacie


Nie wiem, jak u Was, ale u nas zima całą parą. Jest po prostu cudnie! Ciężkie płatki wirują w powietrzu, mróz szczypie rumiane policzki Ignasia, a do tego to słońce!
W tak piękne dni aż chce się żyć. Szczególnie, gdy kanapa stoi wreszcie na wprost wielkiego okna i tak otrzymany widok rekompensuje brak telewizora :-)

Niezbyt leniwą sobotę (przemeblowanie w celu dopieszczania dźwięku ukochanych domowników Taty Kwiatka - głośników) zakończyliśmy w wyjątkowo leniwy sposób. Ja szydełkowałam, moja Bardziej Włochata Druga Połowa słuchała muzyki rozparta w fotelu, a Igi zajmował się ajpadem. Byliśmy tak zmęczeni, że daliśmy mu wolną rękę - ipad zazwyczaj nie jest do jego użytku. Poskutkowało to tym, że Wieś najpierw oglądał tutoriale "Jak domowymi metodami przyozdobić romantyczny pokój" po hiszpańsku, potem zaczął jeszcze bardziej drażnić swoje zmysły i pożerał filmy instruktażowe o tworzeniu Hello Kitty z babeczek. Po hiszpańsku oczywiście. 

Co ciekawe, mimo Słodkiej Soboty, Igi ślinił się na ajpada, ale spożycie słodyczy spadło nam tego dnia drastycznie. Filmy o przyozdabianiu babeczek były tak hipnotyzujące, że się biedulkowi nie chciało kopnąć po kostkę czekolady. 

Nie jestem pewna co do jadalnej Hello Kitty, ale czy Igi przypadkiem nie stara nam się powiedzieć, że mamy mu wreszcie przysposobić własny pokój i to koniecznie w "romantycznej" konwencji?

Kiedy ja będę się głowiła nad odpowiedzią, spójrzcie, jak tu pięknie!

Nasza wiocha :) (w tle - i góry, i chmury)
I przed domem

Na koniec - Igul dręczony przez bezdusznego Tatula :)
(film najlepiej oglądacw powiększeniu, bo Ignaśkowe rzęsy są w nim dość istotne)

Dobranoc!

11 listopada 2013

Trekking z nieodrostkami (Interior)

Dziś chciałam znowu zabrać Was na wycieczkę. Wycieczkę w miejsce niesamowite - Interior. Dziki, zimny, zupełnie niezamieszkany, ale pełen niezwykłych widoków. Cały środek Wyspy to właśnie ten dość niedostępny i usiany lodowcami fragment kraju. Tu toczy się wyłącznie życie turystyczne. Tylko na obrzeżach Wyspy są miasteczka i wioski - czyli siedziby 300 000 mieszakńców naszego kraju. W Interiorze są góry, wspomniane lodowce, wulkany, bezdroża, pustkowia, pustynie, pola lawy, jeziora, rzeki, jaskinie i gorące źródła.

Wyjechaliśmy w brzydki, deszczowy dzień. Ubrani na cebulkę, po roztrzęsionej jeździe szutrem, wyszliśmy wreszcie na świeże powietrze i odłączyliśmy się od naszej niedzieciatej grupy, która wybrała znacznie bardziej wymagającą wycieczkę. 

Podrepatliśmy od razu w stronę "deseru", czyli wykąpać się w gorącym źródle. Droga była tego dnia bardzo wymagająca - nogi ślizgały się po piaszczystej ścieżce prowadzącej okrutnie stromym zboczem góry, a gdy zawiał potężny, zwalający z nóg wiatr, zastanawialiśmy się, czy nie zawrócić. Ponieważ powrót byłby tak samo trudny jak droga przed nami, chwyciliśmy się za ręce i asekurowaliśmy wzajemnie. Było warto, gdyż wkrótce wicher ustąpił, rozwiawszy na dodatek chmury. A w slońcu jeszcze lepiej widać oszałamiające kolory na ziemi i cudną roślinność.

Po długim marszu dotarliśmy wreszcie do celu - gorącago źródła usytuowanego malowniczo nad bystrą rzeką. "Cywilizacja" najwyraźniej tu dotarła przed nami, gdyż blaszany domek służył za przebieralnię. Był wyjątkowo okropny w środku - mokry i cuchnący - ale przydał się po kąpieli, kiedy to przyszło koeljne załamanie pogody :-)


Woda nie była zbyt gorąca, dopiero potem zorientowaliśmy się, że w niecce obok jest o wiele przyjemniej. Hanka i Ignaś pozostawali doskonale obojętni na temperaturę wody, bo radośnie memłali PrincePolo, reszta się po prostu nie liczyła :-)

Z "gorącego" źródła uciekliśmy, wygonieni strasznym chłodem i mleczną chmurą płożącą się po górach i ścieżkach. Ubieranie się w tych warunkach była koszmarnie nieprzyjemne, ale już po kilkunastu minutach słońce powróciło, zmuszając nas do pozbycia się kilku warstw ubrań. 


Igi, żwawy i rześki, wymyślił sobie swój sposób na trekking. Szedł ze swym Tatą za rękę, by co krok upadać z rechocikiem na ścieżkę lub trawę, wisząc jednocześnie u rodzicielskiej dłoni.

Na kempingu dzieciaki podziwiały namioty, a nawet próbowały bezceremionalnie władować sie do jednego z nich, a o tym pisałam TU.

Żałuję ogromnie, że widzieliśmy w sumie tak mało. Z drugiej strony niestety większość szlaków jest dla takich maluchów jak Ignaś i Hanka po prostu zbyt niebezpieczna. Jeszcze trochę musimy poczekać na kilka miejsc, które są na mojej liście życzeń. Na szczęście do wielu z nich da się dojechać samochodem terenowym, choć radość z tego znacznie mniejsza.

A Wam jak się podobało?
(Poproszę o wskazówki - czy ten sposób prezentowania dużej ilości zdjęć jest znośny w odbiorze?)

4 listopada 2013

Pożegnanie lata na Lodowej Wyspie


Lato wraz z białymi nocami odeszło w zapomnienie. Powitaliśmy za to sztormy, a nawet śnieg. Dobrze, że nie leje :-) Konie będą zapuszczały futro, a my będziemy grzać się w domach, oświetleni tym, co się da. Wkrótce słońca będzie jak na lekarstwo, bo dzień będzie wstawał przed południem. Już się ciężko wstaje, najgorzej znosi to Ignaś, który nie przepuści żadnej okazji, by powyć. Więc wyje, bo światło go razi. A przecież wkrótce ogarnie nas czarna noc. Będę odwoziła biedaka do przedszkola w ciemności, na obiad nieco się rozjaśni, a odbierać będę również "w środku nocy". 

Moim osobistym koszmarem jest jeżdżenie samochodem zimą. Luzaccy i rozmemłani (choć przeważnie uprzejmi) tubylczy kierowcy wyznają bowiem zasadę "Masz światła przeciwmgielne - to ich nie wyłączaj!" i walą po oczach tym przed nimi i tym z naprzeciwka. Równie biernie podchodzą do wyłączania długich w czasie jazdy, w związku z czym jestem głęboko nieszczęśliwa, gdy muszę kierować autem po zmroku. Każdą przejażdżkę kończę oślepiona i wykończona, więc odliczam miesiące do lata, kiedy żadne włączone na stałe przeciwmgielne mi nie straszne.

Jeszcze jedno spojrzenie na wiejskie widoki latem, a ja tymczasem zapowiadam zimową relację (z kiepskimi fotami, przykro mi bardzo), którą już przygotowuję :-)


Dobrej nocy!

11 października 2013

Pewnej pięknej soboty...

Jesień pełną parą - jak wygląda u nas teraz? Zobaczcie!
(A jeśli ktoś chce, niech porówna sobie z zeszłym rokiem KLIK - warto, bo w tym roku jeszcze zórz polarnych nie fociliśmy)



Ponieważ ranek był wczesny, rośliny zrobiły się kolczaste: