Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieluchowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pieluchowo. Pokaż wszystkie posty

13 lipca 2012

Powrót do domu i tajemnica zaginionej kupy

Jestem w plecy o wiele postów, zatem zaczynam sobie tak najzwyczajniej, od środka.
Wróciliśmy. I to tydzień temu. Jest już spokojniej, ciepło i słonecznie - ale rzecz jasna chłodniej niż w Polsce. Kwiatuszek nam odsapnął, a my powoli dochodzimy do siebie po męce urlopowej. Wiadomo...
Lot był fantastyczny! Mimo moich obaw Zdzichu bawił sie znakomicie. Nic nie stoi na przeszkodzie, bym wytłumaczyła to sobie w następujący sposób: moja Bardziej Włochata Połowa nie mówi tego głośno, ale wszyscy i tak wiedzą, że za lataniem nie przepada. Ja wykazuję tu  pewną gruboskórność i zlewam latanie oraz samoloty tak zwanym ciepłym moczem. Bez Kwiatowego Taty dzidziuś doceniał uroki podniebnych podróży, podziwiał chmurki, pstrykał tacką i roletą, pił radośnie wodniste kakałko pokładowe, strzelał wokół bułczanymi okruchami, dzielił się pokarmem ze swym lalkiem Michałem, zagłębiał się w lekturze, by po chwili wygrzebać się z niej w celu, powiedzmy, rysowania. Prawie cztery godziny zleciały szybko, łatwo, bezwrzaskowo i sympatycznie. I bez awaryjnych kreskówek. Kwiatek dał troszeńkę czadu podczas oczekiwania na walizki, ale prawdę mówiąc osądzam go, dlaczego nie pękł wcześniej. 

11 czerwca 2012

O odpieluchowaniu - dwa ebooki

młodociany Król Nocników

To nie o naszym odpieluchowaniu niestety, bo my właśnie przeżywamy prawdziwy regres. Niechęć do nocnika objawia się wiciem, wrzaskiem i ucieczką. Nie stresujemy się, w końcu Igi ma teraz tyle przeżyć, że trudno się dziwić takiemu zachowaniu. Co nie zmienia faktu, że bliżej odpieluchowania był, gdy miał rok, niż teraz...

Ale na tej stronie dostępna jest książka:

Znacie? Ja jeszcze nie, ale mam nadzieje, że pomoże, gdy już się za nią zabiorę ;)

A tu jeszcze jedna, po angielsku:

Podobno działa cuda!







Literatura nocnikowa działa również niezwykle inspirująco na młode osoby. Potęga książek, wiadomo... :-) Szczególnie, gdy ma przyjemne ilustracje w miłej kolorystyce i nienachalny tekst.

źródło
Jestem ogromnie ciekawa, jakiego słowa użyto w polskim tłumaczeniu w wersji dla dziewczynki. W wersji chłopięcej jest "siusiak", którego my konsekwentnie zamieniamy podczas czytania na "penisa", bo postanowiliśmy używać właśnie tej nazwy.