14 października 2014

Przygody z książką 2

To już drugi wpis z serii "Przygody z książką", której inicjatorką jest autorka bloga "Dzika jabłoń". (Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi wpisami, zajrzyjcie TU. Mnóstwo blogerów wzięło w niej udział i wprost kipią energią!) 

A ja chciałabym kontynuować poprzedni wpis i tym razem zająć się stworzeniem odpowiedniej atmosfery i otoczenia niezbędnych w każdej szanującej się hodowli małych czytelników. Funkcjonalna strona czytelnictwa jest niezmiernie ważna. Jeśli nawalimy od strony praktycznej, będziemy sobie tylko utrudniać rozbudzanie miłości do książek. Po prawdzie często tej miłości nie trzeba wcale rozbudzać, co ze zdziwieniem mogą przyjąć osoby uważające się za nielubiące  książki. Dzieci to niesamowite, zainteresowane wszystkim istoty. Zbyt często rola dorosłych sprowadza się do uświadomienia im co może być nudne... Myślę o tym za każdym razem, gdy z niechęcią otwieram pralkę czy zmywarkę ;)

Jeśli chcemy, żeby nasze dziecko z przyjemnością sięgało po kolejne tomy i prosiło nas o głośne czytanie, zabierzmy się do tego z głową:
  • czytajmy przy dziecku - tak, wiem, o czym niektórzy od razu pomyślą. Że przy dziecku się nie da i że przecież dom się sam nie odkurzy, a poza tym... A poza tym to nie szukajmy wymówek. Zdziwią się ci, którzy spodziewają się najgorszego, jak spokojne potrafi być dziecko, którego rodzic czyta. A tym, którzy tak garną się do pracy z kolei chcę dać pracę, zadanie domowe, czy cokolwiek, co uspokoi ich pracowite sumienia - usiądź w fotelu i przeczytaj kilka stron książki, zainteresuj się jakimś artykułem, może nawet podziel się potem przemyśleniami z partnerem? Dzieci uczą się przez naśladowanie. I to my jesteśmy dla nich najważniejszym przykładem. Czytając pomagamy dziecku kodować, że książka to przyjemność i rodzice lubią czytać.
  • otoczmy się słowem pisanym - rada jak z katalogu IKEA. Weź kilka książek i czasopism i rozrzuć je to tu, to tam. Nie dość, że ułatwi ci to sięgnięcie po nie, gdy znajdziesz się w pobliżu, ale oswoi dziecko z obecnością książek. Podpunkt należy ominąć, gdy nasze dziecko uważa się za kasownik do biletów.
  • zapewnijmy pacholęciu dostęp do jego ulubionych pozycji:
    • stawiajmy książki nisko na półkach
    • połóżmy dziecięce lektury na stoliku, możemy je też trzymać w koszyku w kąciku z zabawkami
    • zabierajmy ze sobą książki w podróż.
  • zadbajmy o oświetlenie i wygodę siedzenia - nie ma nic bardziej irytującego niż zbyt ostre lub zbyt słabe światło, gdy masz czytać. Szczegół, ale jakże istotny.

U nas książki rozpełzają się w zastraszającym tempie po całym domu, zawalając wszelkie powierzchnie płaskie. W piątek stoją równiutko na trzech najniższych półkach regału, a kilka z nich wala się w sypialni i salonie, gdyż Igi znudził się sprzątaniem i coś sobie już wydłubał z półki oraz porzucił, idąc po kolejny tom.

Postanowiłam, że przy Ignaśkowym łóżku na wyciągnięcie ręki będą półki na książki czytane chętnie przed zaśnięciem oraz te zbyt wielkie na to, by postawić je na regale. Oczywiście nie mogło się obyć bez lampki oświetlającej czytane wieczorami stronice. Gdyby nie pościel, kącik wyglądałby tak, jakby wyrzygała się w nim IKEA. Igi go uwielbia.


Wolna przestrzeń pod piętrowym łóżkiem będzie w planach kącikiem do nauki (stoliczek) i siedzenia (jeszcze nie wymyśliałam na czym będzie się siedzieć) i cięższym lektorom z pewnością będzie łatwiej czytać na dole. Stojący tam chwilowo stolik z krzesełkami jest jakiś taki niezachęcający. Góra już kusi i przyciąga, część przyjęcia urodzinowego Ignaśka dzieciaki spędziły w wyrze przeglądając polskie książki :) 

By w pokoju było przytulniej, powiesiłam w nim półkę. Znalazły się na niej trudniejsze pozycje "na wyrost" oraz kilka książek o bardzo dużych formatach. Igi może wleźć na stołeczek i po nie sięgnąć.


Jakie są Wasze spostrzeżenia na ten temat?

21 komentarzy:

  1. moje pierwsze spostrzeżenie - "Czereśniowa" i "Mapy!" - nic dziwnego, ze dzieci przepadły na górze :)
    drugie - zgadzam się, czytajmy - i sobie i im!
    trzecie - popieram zdecydowanie inicjatywę niskich półek (ciesząc się w duchu, ze J. nie kasujący :P)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, dzieci nas naśladują na każdym kroku, trzeba to dobrze wykorzystać. Też myślałam o tych półeczkach przy łóżku, ale bałam się częstych kolizji pod tytułem głowa Artura i półka, dlatego zdecydowałam taką półeczkę umieścić nad stolikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igi nie trzaska łepetyną. półeczki są na tyle nisko, że wielkie ksiażki się mieszczą oraz na tyle wysoko, że Młody może wygodnie usiąść :) ja wciskam sie w kąt między półkami :D

      Usuń
  3. melduję się - wszystkie punkty spełnione :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podpisuję się pod wytycznymi obydwiema ręcami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja tu liczyłam, że ktos jeszcze coś doda :D

      Usuń
  5. Heh taka mała ciekawostka u mnie w domu właściwie nikt niczego nie czytał. No czasem ojciec kryminały jak był akurat uziemiony w domu. Legendarne są opowieści w mojej rodzinie o tym jak w wieku lat 6/7 ukrywałam się w łazience wieczorami by czytać:)praktycznie sama się nauczyłam. Jakoś zawsze ciągnęło mnie do czytania. Tak już zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My toniemy wprost w książkach, książki to coś, co ja kocham, a Mężowi również zdarza się coś tam przeczytać :) A na takie ikeowskie półeczki choruję od dawna - w ogóle zakochałam się w tym kąciku nad łóżkiem - tam bym mogła spędzić zimę :):):) Oj tak:) Cudna pościel. A "Mapy" i "Czereśniową" mamy i chwalimy sobie. Pozdrawiam.
    blog: Dałabym Ci gwiazdkę z nieba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) kącik rzeczywisci przytulny - taki miał być, by zachęcać do spania i czytania po zwinięciiu się w kłębuszek pod kołdrą. Półeczki do książek baardzo przydatne.

      Usuń
  7. Pewnie, że się zgadzamy. Czasem siadam sobie z córką i obie czytamy. Tzn. córka udaje, że czyta, przegląda strony i snuje jakąś opowieść .I nawet nie mogę nic dopowiedzieć, bo to w końcu ona czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cenne uwagi! Ja mam czasem wrażenie, że częściej sprzątam/przekładam książki niż je czytam ;) Tyle tego dookoła ;) ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam to samo wrazenie. moglabym wieczorami plugiem jezdzic i zgarniac je na jedną kupe gdzieś w rogu pokoju ;-)

      Usuń
  9. Pościeli zazdraszczam...obiecałam, że sobie ją kupię kiedyś!!! Fajny wpis bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo miła, choć wolę zapinane. i zdziwiło mnie, że nadruk jest tylko z jednej strony - z drugiej biała. Igiemu to nie przeszkadza.

      Usuń
  10. Jaki praktyczny wpis i dobre te rady jak z katalogu Ikei ;-) Dla mnie też było ważne, żeby książki były dostępne w zasięgu małych rąk, podstawa, żeby dziecko nie musiało się o wszystko prosić. Wasz kącik świetny - do przepadania na długi czas!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za przypomnienie o tym, żeby czytać przy dziecku. Brakuje tego u nas. Staram się też wprowadzić czytanie wspólne w ciągu dnia, nie tylko na dobranoc. Książki są na podłodze i na przewijaku i gdzie popadnie. Walczę u wyjazd na zakupy bo mam chętke na półkę na książki dla Misi, który będzie początkiem czytelniczego kącika.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak, tak! Czytamy choć czasem nie jest to łatwe - człowiek ma 15 miesięcy i jeszcze problemy ze skupieniem uwagi dłużej niż 3 minuty ;) Książki poukładane tak by zawsze miał je "pod ręką" ale i tak najczęściej wszystkie lądują na podłodze podczas zabawy. Uwielbiam te chwile, momenty kiedy sam drepcze do pokoju, bierze książkę i wertuje z taką poważną miną i skupieniem. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!