2 października 2012

Kwiat z fajką w zębach, czyli... Z myślą o Dziadkach - update cz. 2

Żarty i ulubione ostatnio zabawy:
- żółwik, czyli Ignaś z poduszką lub czymkolwiek, nawet książką lub telefonem na grzbieciku, to radosny, rozchichotany żółw. Choć wyglądem bardziej zbliżony do mikroskopijnego i gładkolicego dzwonnika z Notre-Damme. rekord to pół dnia z jaśkiem za koszulką, przy czym Tacie Kwiatowemu też nie było wolno wyjmować poduszki.
- "Mamo rysowaj!" to zabawa polegająca na tym, że Igi wyraża chęć rysowania, otacza sie swoją księgą do rysunków oraz baterią kredek, czasem nawet nieco pogryzmoli, po czym przytoczonym uprzednio rozkazem wymaga rysowania tego, co mu sie podoba. Zjeżdżalni, domu, kota huśtawki itd.
- "Mamo/Tato biegaj do dzidziusia" - na to hasło Igiego należy gonić oraz pozwalać sobie na bycie gonionym. Zabawa generująca gulgotki, chichotki, piski, wrzaski i zadyszkę u inicjatora.
- zabawy łóżkowe :-) to wszelkiego rodzaju brutalne wyczyny, w których mistrzem jest Tato Kwiatowy: rzucanie Wiechem o stertę poduszek i kołder, rzucanie o materac, fikołki i inne harce, z boku bardzo hard core
- jedną z najuprzejmiejszych zabaw, jakie mamy w domu, to rzucanie się poduszkami. Z inicjatywy Igiego zasady są proste. Osoba rzucająca poduszką w drugą wypowiada grzeczne "proszę", a ta, która poduszką dostaje, powinna powiedzieć równie uprzejmie "dziękuję"


- padanie na twarz na materac łóżka
- anglezowanie na Kocie Głównym - prorokuję, że gdy tego typu zabawy się skończą wreszcie, kot znowu zacznie sie do nas odzywać. Anglezowanie na Ojcu. Anglezowanie na Matce. W ogóle u nas w domu strach coś zgubić, a potem szukać tego na czworakach, z pewnością jakiś mały Potwór wgramoli się na plecy i będzie powtarzał i-haha oraz skakał boleśnie.
- froma do pieczenia ciasta, kubeczki, miseczki, łyżki, szczypce kuchenne i co matce do główy wpadnie: ostatnio były orzechy laskowe i ciecierzyca. Nic to, że potem można było wystrzelic w kosmos z bólu, w razie nadepnięcia takiej pomocy naukowej, jaką jest kuleczka ciecierzcy, ale Igi był zajety przez tydzień.
- "skręt" - autorska zabawa Kwiatowego Taty. Polega na rozłożeniu ręcznika, ułożeniu radosnego dziecięcia na jednym jego skraju, sporządzeniu kokonu, a następnie, uwolnienie z niego Gada jednym, sprawnym pociągnięciem widocznego brzegu. Zawrotna prędkość generuje śmiech w głos i prośbę o jeszcze.
- pisanie na klawiaturze. Najlepiej rodzicielskiej, ale kolekcja własnych kalawiatur Igulcowych powiększa sie w zastraszającym tempie, jako że chłopina unicestwił już dwie. I my bawimy się chłamem, a Igi majstruje przy pięknych, jabłuszkowych.
- "mam hulajnogę" - czyli Igi przemieszczający sie pokracznie z nogą w (wstawić wybrany przedmiot). Może być to garnek, miseczka, talerz.
- "poznaję świat z ukochaną gugą" - czyli Igi podjeżdżający do wybranego miejsca, dotąd poznanego do wysokości własnego wzroku, ewentualnie na wyciągnięcie ręki, a następnie wspinający się na rowerek, by zobaczyć, co jest wyżej. Ta zabawa może się odbywac w wersji z krzesłem. Dużo u nas przesuwania mebli ostatnio. Gdy rozpoczyna się tradycyjne wycie, proponuję mu przysunięcie krzesła i obserwowanie co robię. Gotowanie nabrało nowego wymiaru, odkąd muszę nieustannie obchodzić spore krzesło z czynnym obserwatorem, stojącym przy blacie kuchennym i żądającym substancji do babrania i narzędzi takich, jakich używa mama. Wiesław kroi już ostrzejszymi nożami z pomocą naszych rąk.
- hit - papierosy. Spośród znajomych jedna para pali, co niesamowicie fascynuje Igiego. Sam wpadł w nałóg, najchętniej popala kredki bambino, w dwa palce potrafi zresztą ująć w charakterystyczny sposób wszystko, w tym jajko na miękko. Kiedyś podczas jazdy samochodem uraczył mnie długim koncertem, podczas którego wykonywał nową piosenkę ze słowami: "Mama pali papierosa tutaj, dzidziuś pali papierosa tutaj, FUJ!"
- "idę do pracy" - czyli igi umieszcza swe mikroskopijne jeszcze stópki w ojcowskich butach i żegna się z nami, chętnie włazi tez do moich emu, które sięgają mu do pachwin. Częstym widokiem jest też Ignaś w gaciach i kaloszach, które uwielbia nade wszystko.
- opowiadanie historyjek z rana, czy odległej przeszłości. W roli opowiadającego występuje czasem Igul i wtedy trzeba się wysilić, bo można usłyszeć np. "tacja benynowa, zupa nazywa ben-zyna, pamientasz?" Co oznacza ni mniej ni więcej, "A pamiętasz mamo, jak ostatnio tankowaliśmy Suzi? Benzyna to zupa, którą dostaje Suzi, gdy jest głodna, i dziwnie pachnie, szczególnie, gdy się nią oblejesz od stóp do głów."
- "karmim kaczke" - Igi w brodziku, opryskiwany ciepłą wodą, zdarpuje pazurkiem mydło i tym właśnie przysmakiem dokarmia swoją kaczkę kapielową. Bywa, że karmienie takie trwa nawet i pół godziny. 

9 komentarzy:

  1. Igi jest wspaniały :) Ale się uśmiałam, jakie to niesamowite, jak bardzo dziecko potrafi naśladować otoczenie. Bardzo fajny post, mój ulubiony kawałek to ten o papierosach :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Kreatywne macie dziecko :))) Ja właśnie ostatnio się zastanawiałam jak to się dzieje, że mój młody naśladując otoczenie zawsze wybiera najgłupsze lub najgorsze rzeczy :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosko:) Padłam po tekście "Mamo/Tato biegaj do dzidziusia" - rewelacja:) no i zabawa w skręt:) Oj, z jednej strony nie mogę się doczekać, kiedy Hanka będzie w takim wieku, z drugiej zaś chciałabym zatrzymać ten czas teraz...Nawet mimo pewnych utrudnień..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam... Ale z czasem jest coraz cudowniej. Noworodasy i niemowlęta są świetne, ale każdy dzień przynosi coś nowego, co cieszy tak, że aż nie można się doczekać kolejnej nowości.

      Usuń
  4. No proszę, kreatywne malowanie:) Piękne zdjęcia! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale się super bawicie :) niektóre zabawy znam z autopsji, niektóre nam nieznane, np. żółwik ;) dziecięcą wersję chowanego i berka uwielbiamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest chowano-biegano-kwiczany :) zapomniałam o tym :)

      Usuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!