1 października 2012

Z myślą o dziadkach - update (23m i 3t) cz.1

Stan Stworka na dziś (23 miesiące):

  • wymiarowo - niby przybiera na wadze (po co jeść?) choć osoby postronne twierdzą, że rośnie :-) Zmieniam zeznania: od trzech dni Igi zjada podczas posiłku porcję swoją i poprawia moją. Czasem bywam głodna, bo dotąd było odwrotnie.
  • komunikacyjnie:

- TAK! Oł jes! Mamy tak, używane stanowczo, z sensem - wreszcie! "Igi, chcesz mleka i spać?" "Tak." I idzie spać! Moje podniecenie sięga zenitu :-)
- "tatuka" jako ciężarówka i "guga" jako rower nadal w słowniku (słowa własnej roboty), choc ciężarówka bywa ostatnio zastepowana przez "cidziówkę", bardzo bawi mnie "wózek widiwody", czyli widłowy
- kolejne słowotwórcze DIY to "glono", poźniej "wiglono" - winogrono, "bananas" - to ananas, a "poni" to spodnie, "katula" - klawiatura, oraz "kontat", czyli kocentrat pomidorowy 

- deklinacja odlotowa, koniugacja też. Całkiem nieźle papuguje mamusię. Ulubiony czas to przeszły niedokonany, koniecznie rodzaj żeński: "Dzidziuś kupę jobiła tutaj". Korzystamy z dobrodziejstw czasu teraźniejszego. Piękne są te pytania "Idziemy na spacer, na nogu?" (czyli Igi zaznacza, że spacer będzie pieszo) albo wymusza czytanie książki "o bębenu!" ("Lalo gra na bębnie")
- Igi zaczął w większym stopniu zamieniać wstawiać "l" w miejsce "r" - lepsze to niż "j", nie wymawia "ś" ani "s" na początku wyrazów, w związku z czym mamy "kotek pi" oraz "mamo piewaj", "dzidzius kacze"
- małe diablę wie, co to (między innymi) jest bolec, rzęsy i brwi 
- rzeczowniki łączy zgrabnie z przymiotnikami, zna wiele synonimów najbardziej popularnych wyrazów (i tak, roztkliwiając się nad stuningowaną terenówką na wielgachnych kołach opowiada, że "bardzo duże", "wielkie", "ogromne"), nie wiem za to zupełnie, skąd biorą mu się te zdrobnienia "Michał nie ma buciczka! Mamo, załóż mu trampeczka" 
- zdania kilkuwyrazowe, proste, jeśli złożone, to łączy za pomocą "i"
- jest przeczenie i pięknie akcentowane pytanie
- często zdania lub pytania kończone są słowami "ten" i "tego", ujdzie jeśli są jedynie ozdobnikami, bo na moje dodatkowe pytania na temat prośby "mamo daj mi ten" jest wycie. Bardziej skomplikowane wypowiedzi kończone są chętnie słowami "wiesz?", "pamiętasz?", także kiedy właśnie powtarza dopiero co zasłyszaną ode mnie wiadomość lub historię.
- Igi coraz częściej mówi o sobie w pierwszej osobie. Zaczęło się od tego, że stanął na krześle, po czym podchodził do zdania kilkakrotnie, już prawie widziałam ten dym z uszu, aż w końcu wydukał dumnie: "Jestem bajdzo wysoko". Położem, nakarmim, otworzem, założem, obejrzym. Szał :-) Poza tym: "Ce masażu" (chcę). W ogóle mamy teraz bardzo dużo rzeczy i czynności, których "dzidziuś ce", o czym zawsze nas informuje na bieżąco i stanowczo egzekwuje swoje prośby.
- język migowy przeżywa swój wielki powrót, bo Igi jest niezwykle ciekawy nowych znaków i wymaga ich nauki sam z siebie. Znaki, a szczególnie 'kocham cię", są wyjątkowo przydatne podczas wyjących pożegnań przez przedszkolne okno.


Zaglutowany Ignaś z Dzióbkiem
  • języki obce - ano, studia w narzeczu tubylców kontynuowane (zaczęte pod okiem Niani), do tego zauważamy wyłapywanie także całych zwrotów po ang. - dziś na przykład królowało "very good"
  • na sportowo - skacze nasz Igi, skacze. Z podestów, niskich schodków, krawędzi dywanu (...) a podtrzymany z krzeseł, kanap, drabin. Skakanie dwunożne tyż jest i to bardzo śmieszne, bo Igi wylatuje w górę na dwa, góra 4 cm, no ledwo odbija sie od ziemi, a zmęczenie przy tym nieziemskie. Wspinanie. Chodzenie na paluszkach (od dawna, ale ominęłam długie miesiące update'owe), czyli, jak to mówi Igi "chodzem na paluszku". Mistrzostwo w samodzielnym schodzeniu i wchodzeniu po schodach przodem - to także old news. Samodzielne wchodzenie do wysokiego krzesełka - czy to po mojej nodze (łał!), czy zwyczajnie, przysuwa sobie krzesło i włazi, by poczekać na śniadanie, ewentualnie dopinguje mnie wyciem o owsiankę. Wiechu biega niezwykle pociesznie.
  • nocnikowo - od kilku miesięcy praktykujemy nocnik. W teorii jest git, w rzeczywistości wpadki są. Igi, jak na domowe zwierzątko przystało, swoje humory pokazuje zlaniem się pod siebie. Nocą sucho i bez pieluchy od samego początku odpieluchowywania, z pojedynczymi wpadkami.
  • kolory - już nie jest tak śmiesznie... Miłe "kum-kumi", czy inne opisówki ustępują powoli zwykłym przymiotnikom. Z kolorów fantazyjnych znamy też beżowy (jak kawa) oraz fioletowy (jak fiołki). Igi nie jest typowym mężczyzną, bo na pytanie o coś kremowego nie twierdzi wcale, że to coś jest białe.
  • jedzeniowo: Ignatek często żyje jeno powietrzem, częściowo uzupełnia dietę ziemniakami, ryżem, makaronem i rodzynkami. Jest smakoszem przecieru pomidorowego. Kupujemy mu ekologiczny, w słoiczku, bo Ziutek twierdzi, że ten jest najlepszy, i każe sobie nim smarować chleb - blee! Popijamy nadal mlekiem bezpośrednio z dystrybutora, co nabiera zupełnie innego wymiaru z racji wieku. Jest super! Jeśli Igi je nie przy stole, a w biegu, to zauważyliśmy, że tupie, gdy mu coś smakuje.
  • domowy savoir-vivre: co mówi dziecko, któremu podaje sie papier z prośbą, by wyrzuciło go do śmieci? Oczywiście dziękuje najuprzejmiej i truchta do śmietnika. Proszę, dziękuję i przepraszam, to słowa, które królują w naszym skromnym domostwie. Ich użycie, podobnie jak "dzień dobry" i "do widzenia" nie były nigdy wymuszane. Samo przyszło na zasadzie kopiowania naszych zachowań.
  • śpiewaczo - Igi nadal pisze słowa i muzykę do swych piosenek, choc potrafi tez nucić coraz więcej piosenek znanych szerszej publiczności. Ładnie wychodzą mu "kolorowe kredki", "Ogórek, ogórek, ogórek", prośba "woncz golonca woda" oznacza "Mydło lubi zabawę". Ładnie intonuje też "hej hej la la la la la", czyli refren  znanej piosenki o dzieciach, ale z tekstem nie za bardzo dla dzieci ;-)
  • sen - Igi nadal ma drzemkę w środku dnia. Spanie przychodzi łatwo, Ignaś sam zarządza czas udania się na spoczynek. Hurra! Coraz częściej zdarzają się dni, kiedy rano nie budzi mnie syrena. Wycie poranne gwarantuje ból głowy przez cały dzień. Zdecydowanie wole nowy sposób, a mianowicie całusy, przytulasy i wielokrotne wyznania miłości.
  • liczenie: Igi najcześciej teraz podczas czytania książek pyta wyłącznie o numery stron. Obecnie największą miłością pała do piątek, które zauważa na reklamach, plakietkach domów. Liczenie globalne go nie jara wcale, ale już liczenie guzików od piżamy co wieczór koi go bardziej niż masaż. "Trzy-czte-ry" w wykonaniu Ignacego to "jeden, sześ, osiem".
  • sprzeciw: Igi lubi sobie teraz czmychnąć w najdalszy kąt, gdy ma usiąść na nocniku lub zostać ubrany. Sposoby na to są dwa: można czekać na zmiane nastroju i mówić, że np. "jest zimno i chcę, byś dał sie ubrać", po czym ucieszyć się szczerze, że się zjawił w pobliżu, można też ze śmiechem żartować: "nie chcę, byś się ubierał, w żadnym razie nie zakładaj spodni!" - wtedy Gad zaczyna się chichrać i robi dokładnie na odwrót.
  • faza tak-nie, czyli chce mi się siusiu, ale nie chcę na nocnik, nie chcę siusiu w majtki, chcę siusiu, nie zrobię, chcę, nie zrobię, ryk. Chcę wody, ale się jej nie napiję. Chcę na dwór, ale sie nie ubiorę. Sposoby jak wyżej. Plus relanium lub strzał w rodzicielski łeb.

23 komentarze:

  1. oj wszystko przed nami, musze zakupic duuuzo melisy ;)
    Igi bystrzacha jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. teraz wydaje mi się to bardzo zabawne, ciekawe czy jak dojdziemy do tego etapu też tak się będę śmiała ;) "Dzidziuś kupę jobiła tutaj" - świetne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bee, Na Zielonym Wzgórzu, dużo melisy i luzu totalnego... od tego "tak-nie" i sprzeciwu dla samego sprzeciwu mam ochotę przyrżnąć baranka :D codziennie!

      Usuń
  3. Ja już to nie raz pisałam, ale napiszę raz jeszcze - Jestem w Igim zakochana:) Po uszy:) Chciałabym widzieć to tupanie podczas spożywania frykasów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobacz, jakie jesteśmy zgodne! bo ja też :)
      widok niezwykle pocieszny...

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. hu hu. no ba. w końcu prawie całe życie spędził ze mną, to sobie mogę przypisać zasługi. ciekawe, czy i nieustanne skypienie i jęczenie też przeze mnie lub nie daj Boże po mnie ;)

      Usuń
  5. Bananas mnie rozwalił i już do końca wpisu nie byłam w stanie się skupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nas też rozwala, często prosimy Igulinde, by powiedział ananas i rżymy bardzo zgodnie :D

      Usuń
  6. Czytam i wymiękam:-p Też się bardzo cieszyłam jak moj syn przestał zamieniać "r" na "j", teraz za to króluje "l". Jednak " hura" z 'l' słucha się o wiele lepiej niż z 'j'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. padłabym ze śmiechu przez "chór" z "j"... :D

      Usuń
  7. brawo Igi. imponuje mi zwłaszcza jego rozgadanie ;) bo my się tu wolniej rozkręcamy.
    pytanie natury praktycznej: od początku odpieluchowywania spaliście bez pieluchy? ja się jeszcze na to nie odważyłam... i właśnie ostatnio się zastanawiałam, jak to jest z nockami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od początku. Zresstą, muszę się zebrać i napisać o odpieluchowanuu. Igi od dawna budził się z suchą pieluchą - wiedziałam to, bo po obudzeniu mleko i natychmiast nocnik. To nie jest kwestia żadnej nauki, a wydzielania hormonu zagęszczającego mocz.

      Usuń
    2. Ach, no i każde dziecko robi coś szybciej, a coś wolniej. Igi zabrał się za dokonania sportowe i pobieeeegł dopiero po rozpoczęciu przedszkola.
      To gadulstwo to i dla mnie zagadka, dzieci migające ponoć zaczynają mówić szybciej.

      Usuń
    3. Kurczę, u nas rano pielucha pełna. więc może jeszcze nie czas na taki hardkor ;) Ale napisz o tym odpieluchowaniu, chętnie się dowiem, jak to było u Was. Buziaki!

      Usuń
    4. Napiszę, choć z weną średnio ;)
      Kiedy sprawdzasz, czy pielucha pełna? Jak długo po wstaniu?

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Przyklaskuję Twym słowom z pełną świadomością swego zaślepienia :)

      Usuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!