Jest pewien blog, który śledzę w sumie od niedawna. Jest wspaniały! Zaczęło się od tego, że zupełnie zwariowałam na punkcie kuchni Emila - zobaczcie sami! Ktoś gdzieś ją podlinkował, no i tak właśnie wpadłam po uszy! Bo mimo wieku sama taką chciałabym mieć! (KLIK)
Inspiracje przychodzą do mnie od Izabeli codziennie. Wszystkich, którzy szukają pomysłów zapraszam do odwiedzenia tego szalenie kreatywnego miejsca.
Już jakiś czas temu kupiłam piankę do golenia, bo zamierzałam zrobić z Igim coś, co spodobało mi się w jednym z wpisów. Zabawa poszła w innym kierunku. Igi miał psikać pianką przy pomocy pistoletu do lukrowania ciast, co kompletnie nie przypadło mu do gustu. Jednocześnie jednak, jak być może wiecie, zapałał ogromną miłością do lukrowacza, nazwał go swoim aparatem, robił nim zdjęcia bez przerwy i woził ze soba do przedszkola i na wycieczki.
Pianka stała w tym czasie w kącie, zapomniana i niepotrzebna. Aż pewnego dnia spadł deszcz, marna namiastka światła dziennego sączyła się przez gruby kożuch chmur, Tato Kwiatka w ramach przygotowań do wyjścia na basen zaległ na kanapie i zachrapał uroczyście... a ja natrafiłam na ten wpis.
Szybko zabraliśmy się do dzieła - na pierwszy ogień poszła nasza ukochana, wielka szyba w salonie. Igi zapoznawał się z aksamitną fakturą pianki, radośnie mazał i smarował też ręce:
Szybko pozbył się części ubrania, bo nie chciał go brudzić. Z rozmachem wysmarował sobie gołe nogi z uwzględnieniem stóp. W czasie gdy ja produkowałam podstawę do piankowych ciasteczek, Igi dreptał, obserwował pojawiające się ślady oraz wsłuchiwał się w plaskający dźwięk opiankowanych stóp na podłodze.
Przygotowałam mu gotowe (chyba juz przeterminowane) lukry, trochę ozdób świątecznych do pierniczków i suche dobra natury - ziarenka, kasztany, orzechy itp.
Igi bardzo chciał oblewać wszystko wodą, więc następnym razem rozłożę na podłodze folię malarską. Tym razem musiał mu wystarczyć jeden kieliszek do wina wody. Pianka mimo wszystko trzymała w miarę fason, a dźwięki wydawane przez stopy zmieniły się. Deptanie po przemoczonej ściereczce również okazało się fascynujące.
Opróżniony kieliszek wykorzystaliśmy do zrobienia intensywnie pachnącego męskim kosmetykiem (przez co absolutnie nieapetycznego) deseru:
Wyglądało to zupełnie inaczej niż pachniało - SMAKOWICIE!
Jeszcze trochę babeczko-cistaeczek:
Igi wrócił jednak do zabawy wielkoformatowej - barwienia lukrem pianki i przyklejania nasion dyni do okna...
... oraz wydrapywania wzorków paznokciami:
Na zakończenie Wieś poszedł na całość, smarując starannie całe ciało białą mazią:
Gorąco polecamy!
Widziałam ten patent, ale tak szczerze przyznam, boję się go zastosować ze swoim dwulatkiem :)
OdpowiedzUsuńDlaczego? :)
UsuńPoczekam do lata i wypuszczę go z tą pianką na ogród... niech szaleje :)
UsuńTo dobra myśl :)
UsuńWow - odważna jesteś ;) Igulec pięknie się bawił. Ja na razie skupię się chyba tylko na ciastolinie ;)
OdpowiedzUsuńE, mamy jasne zasady w przypadku brudzacych zabaw. Zasady sa tym lżejze, im lepszy mam humor i jestem mniej zmęczona. Tak czy owak musza być respektowane, bo to oznacza więcej brudzacych zabaw z mała ilościa sprzatania :)
UsuńNie od dziś wiadomo, że brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci :)
OdpowiedzUsuńIgi musiał się przełamać (nie chciał brudzić ciuchów, ściereczka to też jego pomysł), ale zrobił to i myślę, że na dobre mu wyszło :)
UsuńGratuluję cierpliwości. Mój Junior byłby zachwycony ale ja się nie odważę..
OdpowiedzUsuńmiałam akurat dobry dzień - trzeba to było wykorzystać :D
UsuńTroszkę sprzątania było?? ale czego się nie robi dla dzieci ;)
OdpowiedzUsuńTylko szyba, minuta :) Igi wyprał się sam, wszak namaszczał się w wannie. A, kieliszek musiałam do zmywarki wsadzić :D
UsuńTrudno opisać, ile radości sprawił mi Twój wpis - "Matulu Igiego" a wyraz twarzy Igiego - jest dla mnie bezcenny!
OdpowiedzUsuńBrudźcie się, bawcie i bądźcie szczęśliwi!
Amen.
czy jesteś TAK UCIESZONA, że nas zaadoptujesz? ustawiamy się w kolejce :)
UsuńTy tak pięknie, po polsku adoptujesz Islandię, nie śmiem konkurować :))
UsuńGenialna zabawa, ale moja mama chyba palpitacji by dostala :D
OdpowiedzUsuńjak pisałam o "podstepnych" przedszkolankach "zamieniających" chłopców w gejów to takich kontrowersji nie wywołałam, jak pianką do golenia :) :) :)
UsuńOd miesiąca chodzi za mną ta zabawa. Muszę wypróbować. Nam nie straszny bałagan, byle dziecko dobrze się bawiło. Dzisiaj na moim blogu znajdziesz naszą sprawdzoną zabawę z pastą do zębów - zapraszam http://maniamamowania.pl/balwanki-malowanie-pasta-do-zebow/
OdpowiedzUsuńzaraz zerkam :)
UsuńCzad i szaleństwo! :) My malutcy chyba poczekamy do wiosny/lata, choć jak patrzę na Wasze zdjęcia to nie chcę czekać!
OdpowiedzUsuńzawsze można sie zamknąć w łazience albo wyłożyć podłoge folią. pianka jest spoko, bezproblemowo i szybko sie zmywa. dla mnie wiekszym kłopotem jest zapach. nie chciałabym sobie czegoś takiego kłaść na twarz. współczuje niebrodatym męzczyznom. ja ten zpaach czułam jeszcze 2-3 dni, choć myłam kilkakrotnie ręce (tak, mam nadwrażliwy węch) i to mnie troche odrzucało.
UsuńMoja córka nie lubi zabaw brudzących. Pianki do golenia nie chce dotknąć nawet jednym palcem. Na widok naszych rąk ze skapującą cieczą nienewtonowską się rozpłakała... :) Chyba muszę poczekać, a kuszą takie atrakcje sensoryczne, oj kuszą :)
OdpowiedzUsuńIgi też nie przepada. też, gdy był młodszy miał obsesję czystości. ale na pyszczku nie było mu )i nadal nie ejst) starszne sie pobrudzić - na tym jednak koniec. dlatego też czasem stawiam przed nim takie wyzwania, żeby sie nieco odblokował i pobrudził jak dziecko :)
UsuńPiotrek bardzo lubi takie zabawy tylk odkąd jest Tomek nie uskuteczniamy ich gdy nie ma taty. Po prostu jeśli go zostawię by nakarmić Tomka lub się nim zająć to Piotrek zdemoluje cały dom w tym czasie. Na szczęcie chodzi do przedszkola gdzie kładą duży nacik na zajęcia plastyczne, mają osobną dużą salę do malowania i codziennie się tam wyżywa artystycznie.
OdpowiedzUsuńJa czasem nie mam siły nawet myśleć o takich zabawach, choć nie mam wcale drugiego szkrabika jak Ty :)
UsuńA zajęcia w przedszkolu ważne, bo do tego wykonuje się je jeszcze i z innymi dziećmi. U nas też dużo plastyki :)
Hanka lubi piankę do golenia:) czy chcieliście zrobić śnieg? My mamy w planie od dawna:D
OdpowiedzUsuńAle taki w sprayu, czy jakoś domowo?
Usuńzanim przeczytałam obejrzałam foty i chciałam pytać o przepis na pyszność w kieliszku :D pomysł bombowy, jutro lecę do biedry czy innego lidla i kupuję piany i działamy, Julian uwielbia się babrać w takich rzeczach :) ps. łatwo to zmyć? :)
OdpowiedzUsuńHehe, no ba! Suchy ryż, siemię lniane i pestki dyni z pianką do golenia, czerownym lukrem i kulkami pierniczkowymi może wyglądać przepysznie.
UsuńPiana Nivea zmywa się jak marzenie. A obraz na szybie musiał za rozkazem ;) Igiego zostać na szybie dłużej, wy malarz mógł cieszyć swe oczy :)