2 października 2013

O trudnych pojęciach

Igi chrypi.
Tato: Ależ masz chrypkę, Ignaś!
Igi (ogląda się): Gdzie?

Łaskoczemy się, Wieś kwiczy, skrzeczy i bulgocze. W końcu zmęczony wskazuje na jeden z wygiglanych boczków i stwierdza:
- Gardło mnie tu boli.

Ignaś w doskonałym humorze - obsypuje mnie pocałunkami.
- Ej, a może mnie też pocałujesz? - pyta jego Tato.
Igi bez zastanowienia pędzi do swego Tatula, wykrzykując:
- Pocałuję ciebie pupą! - po czym odwraca się, wykonuje półprzysiad i cmoka ustami, gdy jego pośladki dotykają ojcowskiej nogi, zanosi się rechocikiem i ucieka w siną dal.

I jeszcze mi się wydalniczy żarcik przypomniał:

Bawimy się w PIECZENIE CIASTA. Igi jest w stanie najwyższej ekscytacji, bo zabawę uznał za przednią. Gdy ciasto jest zrobione, stwierdza, że teraz on będzie piekł - mnie. Rozbija mi na głowie "jajka", obsypuje "mąką" i "cukrem". Przychodzi czas dolania "mleka" - ale Igi wykonuje charakterystyczny ruch i wyje z radości:
- Nasikałem ci do ciasta!!!

6 komentarzy:

  1. widzę, ze i uWas podobny humor jak u nas, mój młody każe się giglac po plecku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ej padłam....chciałabym widziec minę Kwiatowego Taty:D cudnie:)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziecięca wyobraźnia jest nie do pokonanią:)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!