15 października 2013

Za co kocham Islandię?

Wylazłam właśnie przed dom, pogasiwszy uprzednio światła. Wiedziałam! Tuż nad domem rozgrywa się przedstawienie pod tytułem "Zorza polarna" i ogromna, zielona firanka połyskuje, miga i faluje kojąco. Trudno nie kochać tu zim, gdy co chwilę człwoiek może coś tak wspaniałego przez okno sypialni oglądać albo gdy wypuści się z kotem na spacer. (Muszę nawiasem dodać, że sama nie wiem, jaka jest obecnie pora roku. Igi ma już w użyciu kombinezon i kozaki, ale dziś na przykład cały dzień miałam otwarte drzwi do ogrodu, a po Wiesia jechałam jeno w koszulce.)

To szybkie podsumowanko - za co kocham Wyspę:

  • za zorze
  • za niezmierzone przestrzenie
  • za wulkany, bo koło jednego czynnego przejeżdżałam zawsze w drodze do sklepu i bardzo to lubiłam
  • za trzęsienia ziemi (dobra, to pierwsze było niesamowite, 6,3 i scena jak z "Szóstego zmysłu", bo nagle wszystkie szafki w kuchni sie otworzyły, ale poza tym trzęsie nami nieustannie i jest to powód do wymiany zdań na FB - czuliście? my też...)
  • za wodę - czystą, lodowatą, pyszną, prosto z kranu
  • za powietrze - Europa mi śmierdzi, gdy jestem na wakacjach
  • za sztormy i huragany
  • za lato polarne, kiedy słońce ledwo dotyka horyzontu
  • za brak drzew, bo już się przyzwyczaiłam do traw, kamieni i krzaczorów
  • za protestantyzm, który jest mi o wiele bliższy od katolicyzmu
  • za niezamknięte na klucz drzwi mojego domu i samochodu
  • za uśmiech pani w banku i w rejestracji szpitala
  • za to, że wszędzie i za wszystko płaci się kartą, nawet panu zbierającemu na ulicy datki na szczytne cele
  • za mówienie na "ty"
  • za raczkującą przestepczość, vide "Wioskowe sklepiki"
  • za genialną opiekę nad dzieciarnią
  • za ciepłe domy z dużymi oknami i tanią energię
  • za to, że zima nigdy nie zaskakuje nikogo, nawet drogowców
  • za kolce w oponach, bo bez nich czasem byłoby ciężko
  • za iście południowy luz i olewacki stosunek dożycia tubylców, dzięki czemu i ja luzuję i olewam, a nie jest to zgodne z moim charakterem, więc ogromnie na tym korzystam
  • za urocze przekleństwa typu "Idź na północ i na dół", czyli do piekła; przeklina się po angielsku
  • za spędy owiec, o których TU i TU
  • za puste drogi
  • za fiordy
  • za to coś, co rozpaczliwie usiłuje naśladować wielkomiejskie korki uliczne w stolicy
  • za pyszny chleb
  • za populację o połowę mniej liczną, niż moje rodzinne miasto
  • za foki, lisy polarne, ostrygojady, wieloryby, delfiny, bekasy i dywan z królików w jednym z laso-parków stołecznych
  • za baseny cieplicowe w każdej zabitej dechami dziurze
  • za gorące źródła
  • za wodę pachnącą siarą
  • za KRAJOBRAZY i te oszałamiające kolory
  • za pola lawy
  • za 20kg grzybów w 40 minut
  • za jagody, macierzankę i milion innych dóbr, których rozpoznać nawet nie umiem, ale kiedyś się nauczę
  • za rewelacyjne prowadzenie ciąż i opiekę okołoporodową
  • za muzę i bary
  • za elfy
  • za wełnę i swetry
  • za zgniłego rekina, no niech będzie
  • za życzliwych pracodawców
  • za sporty ekstremalne, do których się kompletnie nie nadaję, ale miło jest mieć możliwość wyboru :)
  • za ryby
  • za przezroczyste, lazurowe jeziora i mlecznobiałe rzeki
  • za brak komarów i żałośnie małe pająki, a o ile nie ma koni - za brak much
  • za fajne, włochate, przyjazne konie
  • za owce uciekające spod kół samochodu zabawnym truchtem
  • za akceptację dzieci i wszystkiego, co ich dotyczy
  • za to, że tubylcy sa jednym z najszczęśliwszych narodów na świecie
  • za lodowce i laguny lodowcowe
  • za mroźny ocean
  • za pyszną i tanią kawę, w pracy, w sklepie, w kawiarni, na stacji benzynowej, w mieście i na zadupiu (i świeżą, bo palarnie tutejsze)
  • za zwierzaki hodowane na dworze (nie dziękuję za świnie i kury, bo one są w zamknięciu)
  • za asertywność autochtonów i ich szczery rasizm (bo wolę to niż obłudę)
  • za Wielkiego Brata, czyli załatwianie wszystkiego przez systemy komputerowe i za pomocą tutejszego numeru pesel
  • za Gay Pride każdego roku, za legalne małżeństwa gejowskie
  • za wielodzietność, bo fajnie się na to patrzy (4, 5 dzieci? norma!)
  • za rodziny patchworkowe, które w większości funkcjonują zaskakująco dobrze
  • za to, że jak się człowiek uzbroi w polar, goretex, thinsulate, wełnę, skórę - to można ją kochać cąły rok
  • za to, że najbardziej urokliwe domki w słodkich wioseczkach czy stolicy to te, które są obite blachą falistą
  • za żałosną, ale praktyczną architekturę
  • za internet w światłowodzie (o który teraz wznosimy modły, bo za nim tęsknimy)
Jestem ciekawa, czy lista minusów byłaby równie długa :)
Ale nie będę sie nad tym zastanawiać, zorza czeka.

22 komentarze:

  1. Jest za co kochać :)
    Trochę Ci nawet zazdroszczę. Ale jak mnie zaczyna ponosić w tym kierunku to sobie przypominam o wietrze i przechodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, wiatr. Są gorsze rzeczy :) a w czasie sztormów się nie chodzi ;))

      Usuń
  2. Niesamowite widoki................

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :) jak się dobrze zgadamy, zrobimy sobie spotkanie blogowe :)

      Usuń
    2. heheheh:) to byłoby dopiero spotkanie blogowe:D

      Usuń
    3. Domek jest duży, może to niegłupi pomysł? ;)

      Usuń
    4. oj, nie prowokuj - ze mnie jest Włóczykij :) na razie trzyma mnie na miejscu tata (po amputacji nadal nie doszedł do siebie), ale jak wydobrzeje.... :D

      Usuń
    5. nie prowokuję :)

      a dla Taty zdrówka!

      Usuń
  4. Kochana a z tym chlebem nie przesadziłaś? :D Twoj jest pyszny, ale ten sklepowy... No chyba że te ciemne chleby:D

    a o reszcie mi nie przypominaj....Szkoda, że nie można sobie połączyć paru rzeczy i stworzyć własnego kraju:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież nie myślę o marketowym, dmuchanym syfie ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Minusów jest sporo, ale dla mnie po prostu przeważają plusy... :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Przykro mi :) kuszenie Wyspą to moje hobby ;)

      Usuń
  7. Kusi. ale ja lubię też drzewa ;) na pewno jest na liście moich miejsc do odwiedzenia. zeby zamieszkać na stałe chyba nie jestem dość dzika (w pozytywnym tego słowa znaczeniu;) a poza tym lubię być tu, gdzie jestem)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, bardzo chciałbym kiedys tu przyjechac. Jestem fanka Twoich fot.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie pomagasz mi w przezwyciężeniu uczucia do Islandii :P Jeszcze tam wyemigruję i co to będzie? :P
    Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć zorzę polarną. Ciekawe czy kiedyś mi się to spełni ;)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz się nie pojawił? To dlatego, że oczekuje na moderację. Opublikuję go najszybciej, jak tylko będę mogła!